W Polsce pojawia się coraz więcej bawełnianej odzieży z certyfikatem Sprawiedliwego Handlu. Ubiegły rok był pod tym względem rekordowy

0
69

Uprawą bawełny na świecie zajmuje się około 100 milionów rolników, z czego 90 proc. działa w ubogich krajach Afryki i Azji, takich jak Uganda, Indie czy Senegal. Muszą oni stawiać czoła konkurencji z zamożniejszych krajów, która jest w stanie zaniżać ceny. Dlatego Fairtrade organizuje ich w spółdzielnie, gwarantując cenę minimalną pozwalającą na utrzymanie, a także premię umożliwiającą rozwój.

– Około 60 proc. odzieży wciąż powstaje z bawełny, która uprawiana jest też np. w Stanach Zjednoczonych i Turcji i dopłaty do bawełny właśnie w tych krajach powodują, że jej ceny na rynku są sztucznie zaniżane, a rolnicy w biedniejszych krajach często nie otrzymują za tę bawełnę odpowiedniego wynagrodzenia – mówi agencji informacyjnej Newseria Biznes Rozalia Wiśniowska z Fundacji Fairtrade Polska. – Gdy rolnicy zarabiają zbyt mało, to nie wystarcza im na zaspokojenie podstawowych potrzeb swoich i ich rodzin. Nie mogą też wtedy inwestować w poprawę wydajności i jakości produkcji czy w bardziej ekologiczne uprawy, ponieważ cały ich wysiłek jest skupiony na przetrwaniu. Dlatego rozwój w dobrym kierunku zaczyna się od płacenia uczciwej ceny rolnikom.

Globalny rynek sprzedaży bawełny wart jest już 38 mld dol., a jej uprawą trudnią się rolnicy z 60 krajów na świecie. Szacuje się, że w proces pozyskiwania bawełny zaangażowanych jest 100 mln rolników, w tym 90 mln w ubogich krajach Afryki i Azji, a tylko 40 tys. z nich objętych jest systemem certyfikacji Fairtrade, który zapewnia im godną cenę za plony.

Fairtrade zajmuje się certyfikacją bawełny, ale także weryfikacją kolejnych etapów jej przetwarzania aż po finalny produkt. Certyfikuje także fabryki odzieżowe i pomaga im tworzyć bezpieczniejsze środowisko pracy, w którym prawa pracowników są przestrzegane.

Fairtrade jako oddolny system certyfikacji już taki mechanizm ma wypracowany na przestrzeni lat. Jest to przede wszystkim cena minimalna Fairtrade, która zabezpiecza rolników na wypadek spadku cen na światowym rynku, daje im w ten sposób stabilność – mówi Rozalia Wiśniowska. Drugim narzędziem jest premia Fairtrade i są to dodatkowe środki, jakie spółdzielnie rolnicze otrzymują za każdy sprzedany kilogram bawełny, i mogą je inwestować w poprawę jakości i wydajności produkcji oraz w bardziej ekologiczne uprawy.

Organizacja pomaga rolnikom zrzeszać się w spółdzielnie i wspólnie negocjować ceny, co ułatwia uzyskanie korzystnych warunków, a jednocześnie zabrania używania najcięższych pestycydów i nakłania do oszczędzania wody – są to bowiem dwa główne problemy związane z uprawą bawełny. Zachęca m.in. rolników do tego, żeby wykorzystywali wodę deszczową.

­ Premię Fairtrade rolnicy mogą zainwestować na przykład w zbiorniki do gromadzenia wody, z których w odpowiednim czasie pobierają wodę do nawadniania pól i w ten sposób zużywa się jej mniej – tłumaczy przedstawicielka Fundacji Fairtrade Polska. – Fairtrade to takie oddolne narzędzia, natomiast jeżeli chodzi o regulacje odgórne, prawne, legislacyjne, to w tym momencie Unia Europejska opracowuje dyrektywę dotyczącą należytej staranności w zakresie praw człowieka i odpowiedzialności środowiskowej. Jeżeli ta dyrektywa będzie na tyle szczegółowa i faktycznie będzie egzekwowała od firm to odpowiedzialne podejście, to ma to szansę realnie wpłynąć na poprawę sytuacji pracowników i rolników w globalnych łańcuchach dostaw.

Źródło: https://biznes.newseria.pl/news/w-polsce-pojawia-sie,p2128103647